piątek, 1 lipca 2016

Letnie przyjemności

     Hello, jestem !!! Nie rozwodzę się nad powodami znikomej mojej tu obecności i robię szybki przeskok do lata. Uwielbiam ten czas. Słońce, leniwe poranki, zapach skoszonej trawy i godziny spędzone w ogrodzie. Lato to czas wzmożonej aktywności towarzyskiej. Spotkaniom z przyjaciółmi sprzyja ogólna chęć odprężenia i długie, ciepłe wieczory. Warto podczas takich spotkań zadbać o odpowiedni nastrój by umilić wszystkim te chwile relaksu. Cudowny klimat pomogą nam stworzyć tekstylia w letnich barwach i kolorowe naczynia. Nie bójcie się też korzystać np. podczas grilla z naczyń jednorazowych. Na rynku jest tyle fajnych wzorów, które spokojnie mogą zastąpić zwyczajne jednorazówki. Nie tak dawno kupiłam w Pepco papierowe talerzyki i kubeczki w przepięknych pastelowych kolorach w kropki i ananasy. Nie zapominajmy również o nastrojowym oświetleniu. Tu z powodzeniem sprawdzą się lampiony, latarenki, sznury lampek i wszelkiego rodzaju świece, także te zapachowe. Przy tym wszystkim pamiętajcie o najważniejszym, cieszcie się trwającą chwilą.
     Dziś kilka inspirujących zdjęć z popołudniowej herbatki na tarasie.













wtorek, 15 marca 2016

Stół ubrany w wiosnę

     Znowu pomieszało się coś w pogodzie. Zgłaszam zażalenie. No bo na co komu śnieg w połowie marca jak wszyscy marzymy o ciepłym słońcu i zielonej trawie. Chcemy już kwiatów, cieplejszych poranków i kolorowych widoków za oknem. Chciałabym już wrzucić na siebie wiosenny płaszczyk i baleriny, ale niestety muszę uzbroić się w cierpliwość. Z naturą nie wygrasz jak to mówią. Racja, ale można trochę ją przechytrzyć, a nadchodzące święta są ku temu idealną okazją. Pewnie, że wolałabym wyjść z rodziną do ogrodu i wciąż mam nadzieję, że to się uda, ale gdyby jednak nic z tego nie wyszło trzeba mieć plan awaryjny. Wiosnę w domu też da się wyczarować. Wystarczą kwiaty, kolorowe naczynia, pomysł i trochę chęci. Myślę, że wielkanocne śniadanie w takiej scenerii  będzie dużo przyjemniejsze i smaczniejsze. Zgodzicie się ze mną?















      

piątek, 5 lutego 2016

To jeszcze nie wiosna

     Pomieszanie z poplątaniem mamy z tą pogodą. Raz zimno, raz ciepło, świeci słońce, a za chwilę śniegiem prószy. Nie wiadomo co na siebie włożyć, ciepłą kurtkę, a może lżejszy płaszcz? Bardziej mi to przypomina kwiecień, a niżeli luty. Pogoda nie tylko mnie wprowadza w błąd. W rabacie pod oknem tulipany rosną jak szalone. Już dobre dziesięć centymetrów mają. Wolałabym, żeby spokojnie pod ziemią jeszcze siedziały. Nie to, żebym nie tęskniła za kwiatami. Oczywiście, że mi ich brak. Przynoszę więc co rusz kolejne cebulowe i naręcza tulipanów. Cieszę się widokiem tej soczystej zieleni i choć wiem, że do prawdziwej wiosny jeszcze daleko wystarcza mi jej mała namiastka w czterech ścianach mojego domu. Aby i Wam umilić chwile podsyłam zdjęcia z moją prywatną wiosną.













poniedziałek, 18 stycznia 2016

Dwanaście świeczek

      Kolejny rok, kolejny styczeń i właśnie w tym miesiącu moja córka obchodzi swoje urodziny. Czas biegnie nieubłaganie, a ja układając świeczki na torcie zastanawiam się kiedy minęło dwanaście lat. Nie ma już śladu po małej dziewczynce, nikt już nie przebiera lalek. Miejsce pluszaków na szafce zajęło lusterko i koszyk z kosmetykami. Zapach perfum unosi się w łazience i tylko ulubione figurki koników pozwalają jeszcze na chwilę zatrzymać tą dziewczynę w dziecięcym świecie.
Z racji tego, że rozpoczęły się u nas ferie przyjęcie urodzinowe dla koleżanek z klasy odbyło się nieco wcześniej niż rzeczywista data urodzin. Tematem przewodnim były oczywiście konie. Zadbałyśmy o dekoracje i nawet tata z bratem pomogli zbijając ściankę, na której namalowałam konia. Proszę nie śmiejcie się, zdolności do rysowania nie mam więc daleko mu do ideału. Ścianka posłużyła jako tło dla słodkiego bufetu. Hitem imprezy okazały się pianki umoczone w białej czekoladzie i udekorowane słodką posypką. Muszę przyznać, że tort też wyszedł mi pyszny, ale w to musicie uwierzyć na słowo. To co, zapraszam na urodziny...



















czwartek, 24 grudnia 2015

Magia świątecznego drzewka

   
     Kiedy byłam mała w domu dziadków, u których mieszkaliśmy, na Święta zawsze była żywa choinka. Ubrana w anielskie włosy, kolorowe bombki z różnych kompletów i cukierki sople była jak wyjęta prosto z najpiękniejszej bajki. Z czasem żywe drzewko zastąpiliśmy jak miliony polaków piękną sztuczną choinką z trudno zdobytym łańcuchem kolorowych światełek wygrywających świąteczne melodie. Ach co to było za cudo. A teraz po latach znów wracamy do natury. W moim domu stoi choinka pachnąca lasem, ubrana w idealnie dobrane bombki, ozdoby zrobione własnoręcznie i światełka przypominające świeczki. Jest wprost idealna.
Co to za magia, że każdego roku od tylu już lat kolejne drzewko wydaje się być najpiękniejsze? Co sprawia, że patrząc na nie czujemy w sercu dziecięcą radość ? Czy będzie tak też za rok, za dziesięć ? Czy ktoś to wie...

     Życzę Wam cudownych Świąt. Wielu radosnych, rodzinnych chwil, ciepła płynącego z dobroci serc ludzkich i takich momentów, które po latach miło będzie wspominać.

                                                                                                 Beti