poniedziałek, 18 maja 2015

:)))

     Tydzień zaczynamy słonecznie. Oby tak dalej.
A dla Was migawki z tarasu na którym wciąż coś przestawiam.
                           Buziaki :)







środa, 13 maja 2015

:))

     Wprawdzie dziś trzynasty, ale właściwie szkoda, że nie piątek. Mimo wszystko do weekendu już z górki ;)). A, że jest po piętnastej to zaczynamy lepszą połowę dnia.
                Trzymajcie się !!!








sobota, 9 maja 2015

Zapraszam na taras

     Mamy upragniony weekend i nie wiem jak u Was, ale u mnie standardowo leje. Wymarzona pogoda. Dlaczego nie pada w ciągu tygodnia? Natura jest czasem złośliwa. Na szczęście tarasową sesję zdjęciową zrobiłam wczoraj, więc dziś mogę pokazać Wam słoneczne zdjęcia. Może to trochę poprawi nastroje.
     Obiecałam, że ten wpis będzie bardzo obszerny zwłaszcza jeśli chodzi o zdjęcia, ale mam szczerą nadzieję, że wytrwacie do końca. Jak wiecie w zeszłym roku praktycznie przez całe wakacje trwały prace w ogrodzie związane ze zmianą ogrodzenia, układaniem kostki na podjeździe, jej wymianą na tarasie i inne dopieszczające, które kończyliśmy jeszcze tej wiosny. Na tą chwilę mogę powiedzieć, że większość grubszych prac jest skończona, ale z pewnością znajdzie się jeszcze coś do poprawy. Mam nadzieję, że z tym sama dam sobie radę, bo mój W. oznajmił, że w tym roku już nic robić nie zamierza, a w ogrodzie będzie tylko odpoczywał. I dobrze, jestem za, w końcu po to właśnie mamy ten ogród, no i taras oczywiście. A żeby się dobrze na tarasie odpoczywało, musi być i ładnie, i wygodnie. Jak dla mnie oba warunki zostały spełnione. Zresztą sami zobaczcie...


     Zanim mąż oświadczył, że koniec jego roboczego wkładu, zdążył zrealizować projekt żony. Przeglądając Pinterest natknęłam się na zdjęcia mebli z palet. Nie to, żebym wcześniej nic takiego nie widziała, ale akurat wtedy mnie olśniło. Paleta stała sobie w garażu w oczekiwaniu na ścięcie, w garderobie leżał niewykorzystywany materac. Szybka przymiarka, przeróbka, cztery kółka, malowanie i zrobiliśmy wspólnie tarasową sofę.



         Bardzo podobają mi się tarasowe zasłonki i tu pomocna jak zawsze okazała się Ikea. 



     Pewnie się zastanawiacie, jak się sprawdza taki jasny dywanik na ogrodzie? Otóż nie mam pojęcia. Pojawił się tutaj jedynie na potrzeby bloga, ale zaraz jadę w poszukiwaniu takiego z wyplatanych włókien, żeby się nie brudził, co raczej jest konieczne gdy po podwórku biegają zwierzaki.




     Od taty wysępiłam dwie drewniane skrzyneczki, które po przemalowaniu ustawiłam jako dekoracyjne półki na kwiaty i lampiony. Te ostatnie zrobiłam z wielkich słoików, których brzegi owinęłam sznurkiem.




         Na tarasie jest też duży stół, przy którym latem wspólnie jadamy posiłki. Planujemy wymianę foteli, ale to pewnie dopiero w kolejnym sezonie.







     Na koniec jeszcze wypoczynek na mega wygodnym fotelowym hamaku. Polecam wszystkim, jeśli tylko macie możliwość zawieszenia takiego cuda, naprawdę warto. To nie musi być super drogi model jakich teraz dużo w internecie. Ja swój kupiłam w Realu za ok. 60 zł i jestem naprawdę bardzo zadowolona.




     Jak widać nie tylko ja lubię mój taras :))


       To już koniec tarasowej relacji. Obiecuję, że jeszcze Was tu zaproszę, bo to nie koniec jego aranżacji. W głowie mam już pewien pomysł, bo dostała mi się kolejna paleta.

     Mimo deszczowej pogody, życzę Wam wspaniałego weekendu.
                   
                                                                                                  Beti

wtorek, 28 kwietnia 2015

Magnolia

     Wszystko w ogrodzie kwitnie, a ja zostałam bez aparatu. No może nie całkiem, ale karta pamięci odmówiła posłuszeństwa, a że ten model wyszedł już z produkcji i w stacjonarnym sklepie nigdzie nie dostałam, musiałam zamówić przez internet i teraz czekam. Chyba pora zmienić sprzęt. Pojemność dysku w aparacie pozwala zrobić całe cztery zdjęcia, więc po dwukrotnym zgraniu do kompa i dokonaniu selekcji mam sześć fotek. Uchwyciłam pełną kwiecia magnolię. Moją dumę, która zachwyca mnie co wiosnę już od siedmiu lat. Zresztą nie tylko wiosną, bo i jesienią kwitnie. Wprawdzie mniej obficie, ale i tak cieszy oczy. Ale żeby nie było tak całkiem botanicznie na planie pojawili się statyści...





     ... Goldi i Negro. Chyba nie muszę tłumaczyć który jest który :)




Goldi to pupil mojej mamy, który teraz mieszka u nas gościnnie. 
Początki przyjaźni z moimi psami (pamiętacie, że mam jeszcze kundelka) były trudne, ale udało się towarzystwo pogodzić. Teraz cała trójka strzeże podwórka, a rano solidarnie zaglądają przez drzwi balkonu w oczekiwaniu na swoją porcję karmy.
Na dzisiaj to tyle. Obiecuję, że następny post będzie dużo obszerniejszy, a będzie dotyczył mojego tarasu i tego co na nim ostatnio podziałałam.


czwartek, 16 kwietnia 2015

Mam i ja

      Mimo, że uważam moją kuchnię za bardzo funkcjonalną i gdy któregoś dnia zamienię ją na nowszy model ogólny układ zostanie zachowany, to brakowało w niej miejsca na eksponowanie moich ulubionych dodatków. Problem ten musiał zostać rozwiązany, bo wiadomo, gdy kobieta nie spełniona to normalnie funkcjonować nie może. Znacie to, prawda ? Jako pierwsza została zorganizowana wisząca półka pod szafką. Była tu wcześniej listwa z wieszakami, która została sprytnie przerobiona na małą półeczkę, ale wciąż było mi mało. Zagościła więc na kuchennym blacie znana wszystkim piętrowa półeczka od Ib Laursen. Wprawdzie miałam obawy, czy aby na pewno będzie pasować do mojej kuchni, ale zaryzykowałam i jestem zadowolona. Teraz wreszcie mam gdzie układać moje cuda bez konieczności zamykania ich w szafie. Oglądajcie, a ja zmykam do ogrodu wyczyścić wszystko przed sezonem.







wtorek, 31 marca 2015

Wielkanoc na stole

     Nie miałam okazji pokazać Wam świątecznych aranżacji mojego stołu. Same wiecie jak to jest, do końca trwają przygotowania i trudno znaleźć czas by  pstryknąć parę zdjęć. Postanowiłam więc tym razem przed czasem przystroić stół i podzielić się z Wami moimi pomysłami.
Zwykle na kilka dni przed godziną zero powstaje w głowie jakaś ogólna koncepcja aranżacji, która w trakcie realizacji jest mniej lub bardziej modyfikowana. Lubię to zajęcie, dla mnie to prawdziwa zabawa. W ruch idą wszelakie naczynia, obrusy, serwetki i inne dodatki. Tak naprawdę nigdy do końca nie wiem co z tego wszystkiego powstanie i jaki będzie końcowy efekt. Wczoraj układałam tak i przestawiałam dobrą godzinę i pewnie trwało by to dłużej gdyby nie nadciągające chmury. Musiałam więc przerwać zabawę i wziąć się do fotografowania. Oczywiście przed deszczem nie zdążyłam.
     Jeżeli macie ochotę napiszcie jak dekorujecie stoły, czy ma dla Was znaczenie oprawa, czy nie przywiązujecie do tego dużej wagi. A może przyślijcie do mnie zdjęcia Waszych wielkanocnych stołów. Po świętach stworzę z tego mały przegląd w ramach inspiracji.
A teraz zapraszam do oglądania.