Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 marca 2016

Stół ubrany w wiosnę

     Znowu pomieszało się coś w pogodzie. Zgłaszam zażalenie. No bo na co komu śnieg w połowie marca jak wszyscy marzymy o ciepłym słońcu i zielonej trawie. Chcemy już kwiatów, cieplejszych poranków i kolorowych widoków za oknem. Chciałabym już wrzucić na siebie wiosenny płaszczyk i baleriny, ale niestety muszę uzbroić się w cierpliwość. Z naturą nie wygrasz jak to mówią. Racja, ale można trochę ją przechytrzyć, a nadchodzące święta są ku temu idealną okazją. Pewnie, że wolałabym wyjść z rodziną do ogrodu i wciąż mam nadzieję, że to się uda, ale gdyby jednak nic z tego nie wyszło trzeba mieć plan awaryjny. Wiosnę w domu też da się wyczarować. Wystarczą kwiaty, kolorowe naczynia, pomysł i trochę chęci. Myślę, że wielkanocne śniadanie w takiej scenerii  będzie dużo przyjemniejsze i smaczniejsze. Zgodzicie się ze mną?















      

czwartek, 18 czerwca 2015

Wakacji czas

     Nie jestem na bieżąco i ubolewam nad tym bardzo. Choć chęci mam szczere to jednak natłok codziennych zajęć tak wymęcza moje ciało, że wieczorem zasypiam z tabletem w ręku. Wertuję tylko czytelniczą listę i sprawdzam ile wpisów znów straciłam. Na horyzoncie wakacje i choć to nie ja kończę szkołę czuję się dużo lepiej ze świadomością, że przez jakiś czas będę wolna. Koniec z pobudką sterowaną budzikiem, koniec ze śniadaniami szykowanymi i konsumowanymi na czas, koniec z ubraniami przygotowywanymi wieczorem i wreszcie koniec z pomocą przy odrabianiu lekcji. Po prostu przez calutkie dwa miesiące luz w tyłeczku jak mówi mój synalek. Jupiiiii, będę wolna !!!!!! Zajmę się wreszcie tym co lubię, poczytam książki, pojeżdżę na rowerze i będę chłonąć lato każdą częścią mego umęczonego ciała.
Będę krzątać się po kuchni i szykować letnie smakołyki. Postaram się sporą ich część zachować na chłodniejsze czasy. Już nawet zaczęłam pierwsze prace. Mąż zakupił zamrażarkę, której pierwszą szufladę wypełniłam truskawkami. Jest w niej jeszcze miejsce na maliny, borówki, bób, śliwki i grzyby ze zbiorów mojego taty. Zrobiłam też pierwsze dżemy truskawkowe, część z dodatkiem rabarbaru, a część z agrestem. Do tej kolekcji dołączy jeszcze miks truskawkowo-bananowy.
W tym roku moja jabłoń oliwka bardzo dobrze zaowocowała. Chyba wystraszyła się groźby, że zostanie ścięta, a na jej miejsce trafi nowe drzewko. Jeżeli żaden grad nie stłucze jabłuszek będzie co upychać w słoiki.
W ogrodzie mam też dwa krzaczki porzeczek, które rosły tu zanim kupiliśmy działkę. Przetrwały budowę i równanie terenu, a teraz obdarowują nas co rok pysznymi owocami. One też trafią w zamrażalnik, a potem do garnka na kompot lub w piekarnik pod kruszonkę.
Przyjdzie też pora na maliny, z których zrobię sok i domową nalewkę.
Uwielbiam ten czas i choć pracy będzie sporo, akurat ja tak wypoczywam. Cieszą mnie pełne półki w spiżarce, a do tego mam świadomość, że owoce z mojego ogrodu są w stu procentach pewne, więc zimową porą podam dzieciom samo zdrowie. Zanim pojawią się kolejne przetwory przedstawiam dżem w roli głównej. Zapraszam również na mój Instagram gdzie bywam zdecydowanie częściej niż na blogu, taka mała rekompensata :))
         Buziaki dla Was, moich wiernych czytelników :)










czwartek, 16 kwietnia 2015

Mam i ja

      Mimo, że uważam moją kuchnię za bardzo funkcjonalną i gdy któregoś dnia zamienię ją na nowszy model ogólny układ zostanie zachowany, to brakowało w niej miejsca na eksponowanie moich ulubionych dodatków. Problem ten musiał zostać rozwiązany, bo wiadomo, gdy kobieta nie spełniona to normalnie funkcjonować nie może. Znacie to, prawda ? Jako pierwsza została zorganizowana wisząca półka pod szafką. Była tu wcześniej listwa z wieszakami, która została sprytnie przerobiona na małą półeczkę, ale wciąż było mi mało. Zagościła więc na kuchennym blacie znana wszystkim piętrowa półeczka od Ib Laursen. Wprawdzie miałam obawy, czy aby na pewno będzie pasować do mojej kuchni, ale zaryzykowałam i jestem zadowolona. Teraz wreszcie mam gdzie układać moje cuda bez konieczności zamykania ich w szafie. Oglądajcie, a ja zmykam do ogrodu wyczyścić wszystko przed sezonem.







wtorek, 31 marca 2015

Wielkanoc na stole

     Nie miałam okazji pokazać Wam świątecznych aranżacji mojego stołu. Same wiecie jak to jest, do końca trwają przygotowania i trudno znaleźć czas by  pstryknąć parę zdjęć. Postanowiłam więc tym razem przed czasem przystroić stół i podzielić się z Wami moimi pomysłami.
Zwykle na kilka dni przed godziną zero powstaje w głowie jakaś ogólna koncepcja aranżacji, która w trakcie realizacji jest mniej lub bardziej modyfikowana. Lubię to zajęcie, dla mnie to prawdziwa zabawa. W ruch idą wszelakie naczynia, obrusy, serwetki i inne dodatki. Tak naprawdę nigdy do końca nie wiem co z tego wszystkiego powstanie i jaki będzie końcowy efekt. Wczoraj układałam tak i przestawiałam dobrą godzinę i pewnie trwało by to dłużej gdyby nie nadciągające chmury. Musiałam więc przerwać zabawę i wziąć się do fotografowania. Oczywiście przed deszczem nie zdążyłam.
     Jeżeli macie ochotę napiszcie jak dekorujecie stoły, czy ma dla Was znaczenie oprawa, czy nie przywiązujecie do tego dużej wagi. A może przyślijcie do mnie zdjęcia Waszych wielkanocnych stołów. Po świętach stworzę z tego mały przegląd w ramach inspiracji.
A teraz zapraszam do oglądania.












środa, 4 czerwca 2014

Truskawkowa sesja

     Sezon na truskawki w pełni. Korzystam z tego dobrodziejstwa jak tylko mogę. Dziś zrobiłam koktajl, upiekłam placek, który na zdjęcia się nie załapał, a jutro jak czas pozwoli zabiorę się za dżemy.
A Wam w jakiej postaci najbardziej smakują truskawki ???








piątek, 29 marca 2013

Pasztet ;)

     Jak obiecałam, tak zrobiłam. Pasztet upiekłam, a teraz prezentuję zdjęcia tego co mi wyszło :)

Tu jeszcze przed włożeniem do piekarnika...


... a tutaj już upieczony .


Pięknie się prezentuje na serwetce do chleba Green Gate wygranej ostatnio u Ani z fiorello. Aniu jeszcze raz bardzo Ci dziękuję.


Musiałam Wam jeszcze pokazać skrzyneczkę z żonkilami jaką dziś dostałam od męża i dzieci z okazji urodzin. Piękna jest, prawda ?


No i pozostało już tylko jedno...
Chcę Wam wszystkim podziękować za tak liczną obecność na moim blogu i życzyć radosnych i wiosennych Świąt, spędzonych w gronie najbliższych Wam osób. Świętujcie, smakujcie i odpoczywajcie, a po Świętach zaraz do mnie wracajcie :))

środa, 6 lutego 2013

bardzo tłusty post :))

   Jak co roku o tej porze piekę pączki. Takie tradycyjne, nieodchudzone i naprawdę smaczne.
Przepis mam od mojej babci, która korzystała z niego już wtedy, gdy ja byłam dzieckiem.
Mam takie wspomnienia jak w ostatki spotykaliśmy się całą wielką rodziną w domu babci i pomagaliśmy w tym pączkowaniu. Jedni smażyli, inni mniej cierpliwi zajadali cieplutkie, ale to babcia zawsze pączki formowała. Do kilku, zamiast róży wkładała jakąś niespodziankę. Ten zwyczaj przeniosłam do siebie. Dzisiaj wyleciało mi to z głowy i dopiero Sara przypomniała... niestety podczas smażenia ostatniej partii :-(
Ale to nic, w sobotę powtórka więc naprawimy ten błąd :))

Jeśli ktoś ma ochotę by spróbować moich babcinych pączków podaję przepis:

1 kg mąki
10 dag drożdży
starta skórka i sok z jednej cytryny
kieliszek spirytusu (dodaje się go po to, by pączki podczas smażenia nie wchłaniały nadmiaru tłuszczu)
cukier waniliowy
10-15 dag cukru
0,5 l letniego mleka
10 żółtek
0,5 kostki roztopionego masła

Z drożdży, mąki i cukru robimy roszczyn. Jak wyrośnie dodajemy resztę składników, wyrabiamy ciasto i zostawiamy do wyrośnięcia. Potem już tylko formujemy pączki i nadziewamy marmoladą wymieszaną z dziką różą (ja w tym roku nie miałam róży więc kupiłam marmoladę o smaku dzikiej róży). Sposób nadziewania przedstawiłam na zdjęciach. Gdy uformowane pączki wyrosną smażymy je w głębokim oleju.   I jeszcze rada mojej babci - do oleju wrzucajcie kawałek obranego ziemniaka i zmieniajcie na nowy gdy się usmaży. Zapobiegnie to szybkiemu spalaniu się oleju.
Smacznego !!!


Ja już mogę liczyć na pomoc w kuchni :)






Mini pączki na wzorkowym talerzyku to dzieło Sary.
Życzę wszystkim udanego tłustego czwartku !!!

poniedziałek, 4 lutego 2013

Kuchnia - ujęcie pierwsze

   Z pewnością jeszcze nie raz zaproszę Was do mojej kuchni, ale w związku z tym, że dopiero poznajecie mnie i mój dom pokażę ją w szerszym ujęciu. Wiele osób odradzało mi ciemne meble z racji tego, że wszystko na nich widać. Jestem jednak zdania, że kuchnia nieważne czy biała czy czarna ma być czysta, więc jakie to ma znaczenie skoro i tak trzeba ją sprzątać ???
 Jak widać mam słabość do czerwonego koloru i staram się go przemycać w niewielkich ilościach przez cały rok. Do kuchni pasuje idealnie, ożywia ją i rozwesela.
Powiem szczerze, że dobrze się w niej czuję :)
A Wy co o niej sądzicie?