czwartek, 18 czerwca 2015

Wakacji czas

     Nie jestem na bieżąco i ubolewam nad tym bardzo. Choć chęci mam szczere to jednak natłok codziennych zajęć tak wymęcza moje ciało, że wieczorem zasypiam z tabletem w ręku. Wertuję tylko czytelniczą listę i sprawdzam ile wpisów znów straciłam. Na horyzoncie wakacje i choć to nie ja kończę szkołę czuję się dużo lepiej ze świadomością, że przez jakiś czas będę wolna. Koniec z pobudką sterowaną budzikiem, koniec ze śniadaniami szykowanymi i konsumowanymi na czas, koniec z ubraniami przygotowywanymi wieczorem i wreszcie koniec z pomocą przy odrabianiu lekcji. Po prostu przez calutkie dwa miesiące luz w tyłeczku jak mówi mój synalek. Jupiiiii, będę wolna !!!!!! Zajmę się wreszcie tym co lubię, poczytam książki, pojeżdżę na rowerze i będę chłonąć lato każdą częścią mego umęczonego ciała.
Będę krzątać się po kuchni i szykować letnie smakołyki. Postaram się sporą ich część zachować na chłodniejsze czasy. Już nawet zaczęłam pierwsze prace. Mąż zakupił zamrażarkę, której pierwszą szufladę wypełniłam truskawkami. Jest w niej jeszcze miejsce na maliny, borówki, bób, śliwki i grzyby ze zbiorów mojego taty. Zrobiłam też pierwsze dżemy truskawkowe, część z dodatkiem rabarbaru, a część z agrestem. Do tej kolekcji dołączy jeszcze miks truskawkowo-bananowy.
W tym roku moja jabłoń oliwka bardzo dobrze zaowocowała. Chyba wystraszyła się groźby, że zostanie ścięta, a na jej miejsce trafi nowe drzewko. Jeżeli żaden grad nie stłucze jabłuszek będzie co upychać w słoiki.
W ogrodzie mam też dwa krzaczki porzeczek, które rosły tu zanim kupiliśmy działkę. Przetrwały budowę i równanie terenu, a teraz obdarowują nas co rok pysznymi owocami. One też trafią w zamrażalnik, a potem do garnka na kompot lub w piekarnik pod kruszonkę.
Przyjdzie też pora na maliny, z których zrobię sok i domową nalewkę.
Uwielbiam ten czas i choć pracy będzie sporo, akurat ja tak wypoczywam. Cieszą mnie pełne półki w spiżarce, a do tego mam świadomość, że owoce z mojego ogrodu są w stu procentach pewne, więc zimową porą podam dzieciom samo zdrowie. Zanim pojawią się kolejne przetwory przedstawiam dżem w roli głównej. Zapraszam również na mój Instagram gdzie bywam zdecydowanie częściej niż na blogu, taka mała rekompensata :))
         Buziaki dla Was, moich wiernych czytelników :)










wtorek, 26 maja 2015

Dzień matki :)

     Za wszystkie buziaki, przytulasy, uściski i laurki, lodowy deser dla moich słoneczek w dniu naszego wspólnego święta.
               Jak dobrze być mamą !!!








poniedziałek, 18 maja 2015

:)))

     Tydzień zaczynamy słonecznie. Oby tak dalej.
A dla Was migawki z tarasu na którym wciąż coś przestawiam.
                           Buziaki :)







środa, 13 maja 2015

:))

     Wprawdzie dziś trzynasty, ale właściwie szkoda, że nie piątek. Mimo wszystko do weekendu już z górki ;)). A, że jest po piętnastej to zaczynamy lepszą połowę dnia.
                Trzymajcie się !!!









sobota, 9 maja 2015

Zapraszam na taras

     Mamy upragniony weekend i nie wiem jak u Was, ale u mnie standardowo leje. Wymarzona pogoda. Dlaczego nie pada w ciągu tygodnia? Natura jest czasem złośliwa. Na szczęście tarasową sesję zdjęciową zrobiłam wczoraj, więc dziś mogę pokazać Wam słoneczne zdjęcia. Może to trochę poprawi nastroje.
     Obiecałam, że ten wpis będzie bardzo obszerny zwłaszcza jeśli chodzi o zdjęcia, ale mam szczerą nadzieję, że wytrwacie do końca. Jak wiecie w zeszłym roku praktycznie przez całe wakacje trwały prace w ogrodzie związane ze zmianą ogrodzenia, układaniem kostki na podjeździe, jej wymianą na tarasie i inne dopieszczające, które kończyliśmy jeszcze tej wiosny. Na tą chwilę mogę powiedzieć, że większość grubszych prac jest skończona, ale z pewnością znajdzie się jeszcze coś do poprawy. Mam nadzieję, że z tym sama dam sobie radę, bo mój W. oznajmił, że w tym roku już nic robić nie zamierza, a w ogrodzie będzie tylko odpoczywał. I dobrze, jestem za, w końcu po to właśnie mamy ten ogród, no i taras oczywiście. A żeby się dobrze na tarasie odpoczywało, musi być i ładnie, i wygodnie. Jak dla mnie oba warunki zostały spełnione. Zresztą sami zobaczcie...


     Zanim mąż oświadczył, że koniec jego roboczego wkładu, zdążył zrealizować projekt żony. Przeglądając Pinterest natknęłam się na zdjęcia mebli z palet. Nie to, żebym wcześniej nic takiego nie widziała, ale akurat wtedy mnie olśniło. Paleta stała sobie w garażu w oczekiwaniu na ścięcie, w garderobie leżał niewykorzystywany materac. Szybka przymiarka, przeróbka, cztery kółka, malowanie i zrobiliśmy wspólnie tarasową sofę.





         Bardzo podobają mi się tarasowe zasłonki i tu pomocna jak zawsze okazała się Ikea. 



     Pewnie się zastanawiacie, jak się sprawdza taki jasny dywanik na ogrodzie? Otóż nie mam pojęcia. Pojawił się tutaj jedynie na potrzeby bloga, ale zaraz jadę w poszukiwaniu takiego z wyplatanych włókien, żeby się nie brudził, co raczej jest konieczne gdy po podwórku biegają zwierzaki.




     Od taty wysępiłam dwie drewniane skrzyneczki, które po przemalowaniu ustawiłam jako dekoracyjne półki na kwiaty i lampiony. Te ostatnie zrobiłam z wielkich słoików, których brzegi owinęłam sznurkiem.




         Na tarasie jest też duży stół, przy którym latem wspólnie jadamy posiłki. Planujemy wymianę foteli, ale to pewnie dopiero w kolejnym sezonie.







     Na koniec jeszcze wypoczynek na mega wygodnym fotelowym hamaku. Polecam wszystkim, jeśli tylko macie możliwość zawieszenia takiego cuda, naprawdę warto. To nie musi być super drogi model jakich teraz dużo w internecie. Ja swój kupiłam w Realu za ok. 60 zł i jestem naprawdę bardzo zadowolona.




     Jak widać nie tylko ja lubię mój taras :))


       To już koniec tarasowej relacji. Obiecuję, że jeszcze Was tu zaproszę, bo to nie koniec jego aranżacji. W głowie mam już pewien pomysł, bo dostała mi się kolejna paleta.

     Mimo deszczowej pogody, życzę Wam wspaniałego weekendu.
                   
                                                                                                  Beti

wtorek, 28 kwietnia 2015

Magnolia

     Wszystko w ogrodzie kwitnie, a ja zostałam bez aparatu. No może nie całkiem, ale karta pamięci odmówiła posłuszeństwa, a że ten model wyszedł już z produkcji i w stacjonarnym sklepie nigdzie nie dostałam, musiałam zamówić przez internet i teraz czekam. Chyba pora zmienić sprzęt. Pojemność dysku w aparacie pozwala zrobić całe cztery zdjęcia, więc po dwukrotnym zgraniu do kompa i dokonaniu selekcji mam sześć fotek. Uchwyciłam pełną kwiecia magnolię. Moją dumę, która zachwyca mnie co wiosnę już od siedmiu lat. Zresztą nie tylko wiosną, bo i jesienią kwitnie. Wprawdzie mniej obficie, ale i tak cieszy oczy. Ale żeby nie było tak całkiem botanicznie na planie pojawili się statyści...






     ... Goldi i Negro. Chyba nie muszę tłumaczyć który jest który :)




Goldi to pupil mojej mamy, który teraz mieszka u nas gościnnie. 
Początki przyjaźni z moimi psami (pamiętacie, że mam jeszcze kundelka) były trudne, ale udało się towarzystwo pogodzić. Teraz cała trójka strzeże podwórka, a rano solidarnie zaglądają przez drzwi balkonu w oczekiwaniu na swoją porcję karmy.
Na dzisiaj to tyle. Obiecuję, że następny post będzie dużo obszerniejszy, a będzie dotyczył mojego tarasu i tego co na nim ostatnio podziałałam.


czwartek, 16 kwietnia 2015

Mam i ja

      Mimo, że uważam moją kuchnię za bardzo funkcjonalną i gdy któregoś dnia zamienię ją na nowszy model ogólny układ zostanie zachowany, to brakowało w niej miejsca na eksponowanie moich ulubionych dodatków. Problem ten musiał zostać rozwiązany, bo wiadomo, gdy kobieta nie spełniona to normalnie funkcjonować nie może. Znacie to, prawda ? Jako pierwsza została zorganizowana wisząca półka pod szafką. Była tu wcześniej listwa z wieszakami, która została sprytnie przerobiona na małą półeczkę, ale wciąż było mi mało. Zagościła więc na kuchennym blacie znana wszystkim piętrowa półeczka od Ib Laursen. Wprawdzie miałam obawy, czy aby na pewno będzie pasować do mojej kuchni, ale zaryzykowałam i jestem zadowolona. Teraz wreszcie mam gdzie układać moje cuda bez konieczności zamykania ich w szafie. Oglądajcie, a ja zmykam do ogrodu wyczyścić wszystko przed sezonem.