środa, 27 lutego 2013

:)


Uffff, padam z nóg. Przeszłam pierwszą w tym roku gleboterapię...


I chyba już wszystko jasne ;)))

25 komentarzy:

  1. masakra ;/ znam ten ból... pocieszę Cię, w takiej sytuacji nic pomaga, żadne trutki, odstraszacze... najlepszy jest naturalny wróg, czyli kot :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety kot też by miał naturalnych wrogów w postaci moich dwóch psów :))

      Usuń
    2. ha ha ha xD też mam psa, ale na szczęście akceptuje każdego kota , który pojawia się w moim domu :) odkąd mam dwie kotki (dachowce) problem z krecimi kopcami zniknął, za to pojawił się inny, w postaci porannych prezentów pod moimi drzwiami - pozagryzanymi myszami, karczownikami i kretami ;P jedyne co bym mogła Ci doradzić, ale jest to dość śmierdząca rada, to zbierać psie kupki z trawnika i wciskać je w otwory... wtedy krety bardziej poczują zagrożenie ;)

      Usuń
    3. Po zimie tych kupek sporo było na ogrodzie, ale moje krety chyba są na nie odporne :))

      Usuń
  2. Ładnie,takie cuda na trawniku wrr........Kopiec kreta,jest dobry tylko jako ciasto he...pozdrawiam;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą całkowicie :)

      Usuń
  3. kochana przykro mi .. sąsiadka ma straszne problemy z kretami od kilku lat i nic jej nie pomogło do tej pory ... My widząc któregoś dnia podczas budowy domu co tam się dzieje na trawniku założyliśmy siatkę na krety - tania i problem z głowy ! Ale nie jest tak pięknie na rabatach...tam siatki być nie mogło i gdy w zeszłym roku wysypałam sobie żwirek pojawiły się kretowiska :( Mam zamiar kupić odstraszacze wbijane w ziemię - może przepędzą krety do sąsiadów :) U nich i tak jest sporo ...
    Trzymam kciuki, żebyś pozbyła się cholerstwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już Ci mogę powiedzieć, że odstraszacze nie działają. U sąsiadki centralnie pod takim odstraszaczem piękny kopiec się pojawił :) . Ja to już się nawet przyzwyczaiłam, kopczyki po zimie rozgrabałam, a teraz to już systematycznie będę likwidować to co po nocy się pojawi. Mam nadzieję, że za jakiś czas kreciki same się wyprowadzą.

      Usuń
  4. Odpukać u nas nie ma ale wiem że potrafią zniszczyć najlepsze trawniki.Przykro mi że u Ciebie się zadomowiły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie poradzę, trzeba to przetrwać.

      Usuń
  5. o jej to sie zadomowily...niestety nie znam skutecznego sposobu na odstraszenie...:(

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj współczuję. Ponoć w naszym przyszłym ogródku też jakieś kopce zawitały. Ale tyle kopania nas czeka w tym roku, że mam nadzieję wyprowadzą się.
    A Twoje pieski nie dały im do wiwatu? Bo jak kiedyś miałam jamnika, to uwielbiał na krety się czaić :D
    Trzymam kciuki za ich wyprowadzkę - Ania z BrzezinaMoja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden owszem łowny, ale gustuje w zającach. Drugi (młody labradorek) upolował raz krecika, chciał się chyba z nim pobawić bo znalazłam go rano pod drzwiami wylizanego, no i oczywiście martwego :)

      Usuń
    2. Ale zawsze to jeden mniej :D

      Usuń
  7. Hehehehe, wiem, że szkodniki, ale kreciki sa takie rozkoszne :-) szkoda, ze nie moga kulturalnie egzystowac w ogrodach :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są słodkie, szczególnie w ogródkach sąsiadów ;))

      Usuń
  8. U nas jest tak samo :(((( No ręce opadają :(((( Nie ma jak zrobić kroku w ogrodzie, by nie wdepnąć w kretówkę. Zaczęło się jakieś dwa lata temu kiedy straciliśmy naszego boksera. Był to bardzo energiczny pies, biegał po całym ogrodzie i wtedy nie było ani jednego kreta- ANI JEDNEGO!!!!!!! Poważnie!!! A teraz to jest TRAGEDIA :( Mamy kota i kilka kotów przychodzących od sąsiadów, ale one nie są zainteresowane. Myślimy o przygarnięciu kolejnego bokserka...jak dla nas, jedyny 100% sposób na krety :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Ha ha ha , wiem , że to nie śmieszne , ale u mnie jeszcze leży śnieg więc liczę , że będzie inaczej, ha ha ha , łudzę się ...

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, że niedługo im się znudzi:) Trzymam za to kciuki:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja, odpukać, jeszcze ich nie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak dobrze, że tutaj ich nie widać ;) Za to mamy ślimaków pod dostatkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. a to spryciuchy, myslaly pewnie, ze nie zauwazysz ;)))

    OdpowiedzUsuń